Ktoś zadzwonił do drzwi. A potem zaczął po tych drzwiach skrobać. Nie wiem czemu, ale zawsze przychodzą mi do głowy najbardziej nieprawdopodobne możliwości.
Nie bedę ich opisywać, bo przecież chodzi o realizm, przecież realizm to to co lubię najbardziej.
Jest druga dziesięć i ktoś skrobie po drzwiach, albo coś.
W nocy, druga dziesięć. To ważny szczegół.
Wstajemy i idziemy zobaczyć kto skrobie. Tak po prostu, jakbyśmy robili to codziennie.
To Pani w średnim wieku, ubrana nietypowo, z mętnym spojrzeniem. Pyta, czy orientujemy się gdzie można włączyć światło. Orientujemy się, znamy problem. Ktoś o sporym poczuciu humoru, zainstalował włączniki w bardzo oryginalnych miejscach. Dobranoc, miłej nocy.
Słyszymy, że Pani dzwoni dzwonkiem rowerka biegowego należącego do młodszego.
Dobranoc będzie trochę później.
Proszę Pani, proszę zostawić w spokoju rowerki i wózek! Na wszelki wypadek chcemy wprowadzić wózek do domu. Tu Pani protestuje, bo już spakowała tam swoje rzeczy. Zaczyna na nas trochę krzyczeć, jednocześnie stara się nas zainteresować sytuacją w Tybecie. Ja bym bardzo chciała iść spać, a o Tybecie, prawie zawsze chętnie, ale nie akurat teraz. Straszę policją.
Już w łóżku slyszymy, że Pani coś jeszcze przestawia, coś przenosi (wbija gwoździe?). Dzwonię na policję. Są w ciągu 7 minut. Dwa wozy. Brakuje mi komandosów i helikoptera, ale 4 osoby to też nieźle. Oczywiście Pani nie ma już na naszym piętrze. Ja idę spać, a oni zaczynają poszukiwania.
Znajdują ją na ostatnim piętrze, kiedy przymierza buty stojące przed drzwiami sąsiadów.
Po kilku minutach przed domem Pani żegna się bardzo serdecznie z policjantami. życzą jej wszystkiego dobrego, powodzenia i dużo zdrowia. Machają do siebie.
O czym rozmawiali tam na górze?
Może narzekali na przewrażliwione rodziny, którym przydałoby się więcej ruchu. Po co im wózek? Z resztą z takm wózkiem, to prawdziwy obciach, jest stary i zniszczony.
Może posiedzieli przy papierosku i posłuchali chwytającej za gardło historii o sytuacji tybetańskich mnichów?
A może pomogli dobrać buty do kolorowych kwiatków we włosach Pani.
Rano zobaczyliśmy rezultaty stukania. Pani zebrała dekoracje poprzyczepiane na drzwiach sąsiadów i stworzyła z nich dekoracje dla nas. Na liczniku poboru energii, rurce i poręczy przy windzie.